Złote Tarasy – niepodległe

Złote Tarasy – niepodległe

Miasto, w którym panuje wszechobecny smród – niemożliwe, by przejść przez Warszawę, nie czując nieprzyjemnych zapachów. Tramwaj. Metro. Tunel. WC w Multikinie. Hala główna dworca – śmierdzi fizjologicznie. Mam wrażenie, że samym centrum tego śmierdzącego miasta są Złote Tarasy. Nie podoba mi się. Tak się złożyło, że byłem w Warszawie, a dokładniej w okolicach Złotych Tarasów, 11 listopada. Galeria męczy jak każda inna, po paru minutach człowiek jest wykończony klimatyzacją, hałasem i tłumem. Czekałem – musiałem czekać – około 7 godzin. Przez ten czas zaliczyłem między innymi kino, Multikino – jakżeby inaczej. Zwiedziłem różne kina w różnych miastach, ale warszawskie kino naprawdę wywarło na mnie wrażenie. Za bilet zapłaciłem słono – bilet studencki kosztował 23 złote (2D) – ale pomyślałem: STOLICA zobowiązuję. Zastanawiałem się tylko, dlaczego płacąc za film, dostaję w gratisie 40 minut reklam (w tym 10 minut zwiastunów). Zastanawiające, prawda? Nie podoba mi się. Centrum warszawskiego konsumpcjonizmu jest miejscem spotkań ludzi – odbywają się tu spotkania biznesowe, rozrywkowe, towarzyskie. W mojej ocenie te ostatnie przeważają. Galerianowie. Najbardziej zastanawiają mnie małe grupki mężczyzn. Zazwyczaj są to mniejszości narodowe. Stoją, gadają – prezentują się? Tego nie wiem. Miks ludzi z różnych środowisk spędzających czas pod „złotym” dachem – bez celu. Szwendają się, paplają, nie robiąc nic pożytecznego… Może jedynie popadają w pewną iluzję komercyjnego szczęścia. Nie podoba mi się. Moja obecność w stolicy podczas Święta Niepodległości przekonała mnie o tym, w jak dużym stopniu wypełnia społeczeństwo ciemnota. Tego dnia widziałem wiele ludzkich twarzy. 11 listopada w okolicach galerii i Dworca Centralnego przewijali się ludzie, którzy mieli wymalowany na twarzach opór – chcieli zaistnieć, wybierając najbardziej prymitywne środki. Nie chcę patrzeć na to powierzchownie, ale przeraża mnie sposób myślenia takich ludzi. Czy opis jest konieczny? Pełna strachu twarz, która przeraża innych ludzi, twarz, która nadaje jeden komunikat: Wyjebać ci? Może tacy ludzie są pogubieni? Nie działa u nich jeden z procesorów? Są tak wychowani? Kierują się prawem zwierząt? Nie podoba mi się.

Złote Tarasy, jak i cała Warszawa, są miejscem kontrastu. Chciałbym, aby to miasto było w całości tak inspirujące jak piosenki z płyty Stanisławy Celińskiej „Nowa Warszawa”.

Grafikę sprezentował nam Bartek Trojanowski.
Zapraszam na jego stronę: www.bttrojanowski.com

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien