Wywiad ze Smarzowskim | „Pod Mocnym Aniołem” | MAGAZYN

Wywiad ze Smarzowskim | „Pod Mocnym Aniołem” | MAGAZYN

Cortina, 17.01.2014
17 stycznia była premiera „Pod Mocnym Aniołem” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Niestety nie będę mógł w najbliższym czasie zobaczyć filmu (jestem daleko poza granicami Polski, tam gdzie sypie śnieg – 1755 m n.p.m., a słońce świeci tylko w sierpniu). Myślałem, żeby przygotować małe „coś” na to jakże ciekawe wydarzenie kulturalne – niestety strefy czasowe mi na to nie pozwalają ;). Z pomocą przyszedł – MAGAZYN. Czy szykuję się nowa współpraca? ;)

Ps. A kto mnie wypatrzy w filmie przybije mu wysoką piątkę!

W POSZUKIWANIU PRZEPITEGO CZASU
O tym, „jak pogodzić głębię pijanej duszy z płycizną pijanego ciała”. A także jak sfilmować prozę Pilcha, czy na planie można wychylić za kołnierz, jak piją Polacy oraz dlaczego film „Pod Mocnym Aniołem” opowiada nie tylko o alkoholu, ale przede wszystkim o samotności i nieciągłości czasu. To wszystko (a nawet więcej!) w rozmowie MAGAZYNU z Wojciechem Smarzowskim.

(…)

MAGAZYN: Z Pana filmów wyłania się dość przygnębiający obraz Polaków. Zwłaszcza pijanych Polaków, kiedy pod wpływem alkoholu ujawniają się nasze najgorsze cechy, stajemy się wulgarni, agresywni, chwytamy za siekierę. Jednak czy wszyscy pijemy tak samo?

Wojciech Smarzowski: Inaczej piło się za czasów późnego Gierka, wczesnego Jaruzelskiego. Wówczas piło się jednakowo od poniedziałku do niedzieli. Natomiast teraz jest trochę inaczej. Boimy się, że możemy stracić pracę. Wyrównujemy piwem w niedzielę, w poniedziałek mamy lekkiego kaca, we wtorek i środę jest w miarę ok. Potem możemy pozwolić sobie na pierwszą „lufę”, a w piątek to już jest niezła zabawa. W sobotę jest kulminacja, a w niedzielę znów leczymy się piwem, żeby w poniedziałek pójść do pracy. Zmienia się charakter tego picia, inny króluje format butelek, ale ilość spożywanego alkoholu chyba pozostaje taka sama.

Jaką rolę w Pana życiu pełni alkohol?
Generalnie służy poprawie samopoczucia (śmiech).

Co nie jest takie oczywiste, jeśli mielibyśmy odwoływać się tylko i wyłącznie do Pana filmów. Czy „Pod Mocnym Aniołem” miał pełnić funkcję ostrzegawczą?
Być może dla niektórych tak. Po obejrzeniu „Anioła” każdy powinien zastanowić się, jaki jest jego stosunek do alkoholu. Zdaję sobie też sprawę z tego, że esteci albo abstynenci będą mieli z tym filmem trudniej. Jednak są też tacy, na nieszczęście jest ich więcej, którzy może będą mieli łatwiej, i których ten film poruszy.

Sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie, były niezwykle naturalistyczne, odegrane w nadzwyczaj przekonujący sposób. Czy ekipa pracująca na planie była trzeźwa?
Kręcenie każdej pojedynczej sceny wymaga bardzo wielu ustawień. Chodzi o powtarzalność efektu, dlatego oni muszą to grać na trzeźwo. Inaczej nigdy bym tej sceny nie zmontował. Prawdopodobnie na Białorusi są takie eksperymenty, gdzie w jednym dublu wchodzi cała scena, ale my pracowaliśmy w trochę inny sposób.

Domyślam się jednak, że poza planem zdarza się Panu korzystać z jednego z najstarszych wynalazków ludzkości, jakim jest alkohol. Jak Pan sobie radzi z kacem?
No cóż, ja nie mam kaca. To też może być niebezpieczne.

Co z kacem moralnym?
Jeszcze bardziej niebezpieczny.

Czytaj całą rozmowę na: www.mgzn.pl

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien