Wpisy w kategorii: 'Podróże'

SYCYLIA – nasza wymarzona wyspa!

SYCYLIA – nasza wymarzona wyspa!

W zeszłym roku byliśmy na Cyprze i z całą pewnością ten wyjazd zaliczyliśmy to bardzo udanych, pod każdym względem. Tym razem padło na Sycylię, a dokładnie na jej zachodnią część…

Kitesurfing to cudowny sport, można go połączyć z odkrywaniem nowych zakątków świata. Jedynym ograniczeniem jest kasa i wiatr – który nieco nam zawęża miejsca, do których możemy pojechać. Tak więc zostaje nam Wietnam, Brazylia, Melediwy, Cypr, Półwysep Helski i wiele innych pięknych miejsc. Czy Sycylia dołączy do ich grona? Nasz plan podróży był prosty: kiedy nie wieje zwiedzamy i podróżujemy po wyspie, a gdy zaczyna wiać wchodzimy na wodę. Można śmiało powiedzieć, że 300 dni wietrznych w roku w rejonie Lo Stagnone brzmi bardzo zachęcająco. I tu pojawiło się duże rozczarowanie…

Czy wieje prawie codziennie? W zasadzie tak, jednak  wieje mało i dość krótko,  wiatru wystarcza tylko na bardzo duże latawce, których my nie mieliśmy… Oczywiście jest to raj dla początkujących, ponieważ woda w zatoce sięga wszędzie do wysokości kolan! A przy stałym termicznym wietrze można szybko wskoczyć na dechę. Tak właśnie było z moją Monią, która po raz kolejny zmagała się kitesurfingiem. Pływaliśmy na latawcu Nobile 50/50 oraz desce NHP i co ciekawe sprzęt jest na tyle intuicyjny, że Monia dawała sobie z nim super radę, a przecież nie jest dedykowany dla osób początkujących. Z pewność trzeba pochwalić Nobile za prosty i bardzo bezpieczny bar!

Nam (tym bardziej zaawansowanym) udało się kilka razy wskoczyć na wodę, choć dla nas był to tylko rozruch… Ratowały nas krótkie wycieczki, jedzenie w dobrych knajpkach, treningi i długie wieczorne rozmowy przy winie na naszym przestronnym patio. Klimat Sycylii jest odmienny niż w pozostałych rejonach Włoch i to jest powód, dla którego koniecznie powinniśmy tu przyjechać! A tak wyglądał nasz „meksykański” dom…

Panorama

Jest to największa wyspa basenu śródziemnomorskiego i musimy wiedzieć, że bardzo trudno będzie nam ją zwiedzić w całości za jednym razem. My skupiliśmy się na części zachodniej. Tak trafiliśmy do Trapani oraz okolicznych Solin, Marsali, Palermo. Ogromne wrażenie zrobiło na nas Erice – średniowiecze miasto/muzeum umiejscowione na skalistej górze oraz szlak w rezerwacie Zingaro, który biegnie malowniczą trasą nad brzegiem morza!

Najpiękniejsze momenty spotkały nas w trakcie przebywania z  Sycylijczykami. Takie sytuacje pokazują rytm i zwyczaje lokalesów. A to w zwiedzaniu dla nas jest bardzo ważne. Jeśli dodamy do tego słońce, przepyszne jedzenie, zapachy cytrusów i palonej kawy, widoki zapierające dech w piersiach to ten wyjazd możemy zaliczyć to bardzo udanych, choć pod względem kitesurfingowym nie do końca…

Kitzsteinhorn / lodowiec w Kaprun – dlaczego warto przyjechać?

Kitzsteinhorn / lodowiec w Kaprun – dlaczego warto przyjechać?

Kiedy co roku jeżdżę  w różnych ośrodkach  narciarskich zagranicą, zwracam uwagę  nie tylko na warunki narciarskie czy ogólne wrażenie… Szukam miejsca, do którego chciałbym ponownie przyjechać. Jestem zakochany w Cortinie D’Ampezzo i w kilku miejscach w Tyrolu, ale do tej listy mogę śmiało dopisać Kitzsteinhorn -austriacki lodowiec w Kaprun niedaleko Zell am See.

Pierwsze wrażenie!
Miasteczka w Austrii nie są tak urokliwe jak we Włoszech, ale jeśli mieszka się w samym Kaprun i dojeżdża się autem czy Ski Busem na lodowiec to możemy pójść na ustępstwo. To miejsce jest ładne, ale czuć w nim zachodnie miasto, ale to się tyczy większości regionów narciarskich w Austrii. Choć dla kogoś może to być duży plus.

Wyjazd na Kitzsteinhorn i atrakcje!
Zacznę od góry. Gdy wyciągnie się trzema gondolami prawie na sam szczyt, przejdzie się przez tunel wdrążony w skale i wyjedzie się jeszcze jednym szynowym wagonikiem jest się na platformie widokowej na wysokości 3029 m!
Rozpościera się z tego miejsca przepiękna panorama na Alpy. Możemy także na tej wysokości zjeść lunch w restauracji. Gdy zjeżdża się  w dół można zatrzymać się Ice Bar – prawdziwym iglo  z lodowym barem i… totalnie wszystkim lodowym. Przepiękne iluminacje świetlne i eskimoski klimat oraz prezentacja z Audi RS3 – to miejsce jest wspierane przez Audi „Home of Quattro”.

Trasy!
Oczywiście jest ogromna ilość tras ciągnących się kilometrami o bardzo różnym nachyleniu. Jest także snowpark i cholernie szeroka niebieska trasa wchodząca w czerwoną. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem były zaznaczone na mapie trasy freeride’owe, którymi może zjechać wprost na krzesło. Oczywiście nie jest to w duchu freeride’owym jeździć po zaznaczonych trasach na ski mapie, ale gdy chcemy spróbować swoich sił pomiędzy skałami tu możemy to zrobić. Zjechałem sobie trasą X5 i czułem się jak prawdziwy Hero! Jest także trasa, którą będę wspominał bardzo długo. Czarna trasa o nachyleniu 63% o bardzo wdzięcznej nazwie Black Mamba! Bardzo wąska i przezabawna trasa, która jest ewenementem! Jeśli pojedziesz nią bardzo ostro trzeba uważać, żeby nie wylecieć na żadnym wirażu i mocno kompensować każdy podjazd w górę, a później oczywiście ostro w dół. Prawdziwa Mamba. Dostarcza wielu pozytywnych emocji i… dużo uśmiechu!

Sprzęt , w co warto się wyposażyć?
Niedawno zacząłem jeździć na narcie Rossignol Experience Basalt 88 i jestem kompletnie zachwycony. Ta narta pozwala zjechać z Czarnej Mamby, a przy następnym wyjeździe zjechać sobie trasą X5!Konstrukcja narty to drewno, rocker przód i tył oraz lekki dziób z plastra miodu. Ma dużą sztywność poprzeczną, dzięki której trzyma krawędź. Ta narta jest naprawdę dynamiczna i dostarcza wiele zabawy! Jeśli myślimy o zakupie kurtki czy spodni warto zwrócić uwagę na modne wzory z 4F. Ta firma wspiera naszą kadrę skoczków i coraz bardziej jest związana z narciarstwem alpejskim. Ja całkowicie polecam wysokie modele tej firmy z dużymi membranami i nowoczesnymi technologiami. Jakość, wzornictwo stoi na bardzo fajnym poziomie. Przez prawie miesiąc jeżdżenia na nartach ten sprzęt nigdy mnie nie zawiódł, tylko raz był problem, ale przy tych warunkach ledwo obronił się GORE-TEX…

Ok, ale dlaczego akurat tutaj?
Jest to hiper nowoczesny ośrodek i podgrzewanymi kanapami i wszystkimi dostępnymi  bajerami w ośrodkach narciarskich. Jest sporo fajnych knajp na stokach z Apres Ski. Punkt widowkowy z 3029 m. Przepiękne widoki. Czarna Mamba i trasy freeride’owe. Snow Park oraz wiele atrakcji. Do tego ładne Kaprun. Po prostu warto!

 

 

Italy Trip + | teledyskowa historia z Włoch |VIDEO| Wakacje reaktywacja!

Italy Trip + | teledyskowa historia z Włoch |VIDEO| Wakacje reaktywacja!

Wrzucam filmik „Italy Trip +”. Jest to teledyskowa historia z wakacyjnego wyjazdu camper’em do Włoch. Tak, minęło sporo czasu, ale cały proces tworzenia filmiku niestety tyle trwał. Ja „Italy Trip +” oglądałem już kilkanaście razy i nigdy jeszcze mnie nie znudził – mam nadzieję, że nie tylko dlatego, że były to moje wakacje ;). Przekonajcie się sami ;). A kto chce nadrobić i przeczytać więcej o naszej podróży – niech klika w kategorii: Italy Trip + 

Bardzo dziękuję chłopakom, którzy stworzyli te krótkie widowisko. Bez nich efekt końcowy nie byłby tak spójny. Każdy z nich wykonał świetną robotę, za którą jeszcze raz dziękuję.

Bartek Trojanowski jest grafikiem i zrobił w filmie planszę początkową. Wspiera PiXblog’a aby był miły dla oka. Więcej o nim przeczytacie w podstronie – Współpraca.

Marcin Staszewski zmontował całą historię i nadał jej życie. Na codzień skleja felietony i reportaże do programów Dzień Dobry TVN i Co Za Tydzień. Jego pasją są efekty wizualne, które tworzy na potrzeby licznych etiud, filmów i programów telewizyjnych. Współpracuje także z wieloma niezależnymi reżyserami i twórcami.

LA Wasted stworzył muzykę, która idealnie wpisuję się w klimat podróży.
Pacior – oficjalnie, to producent i DJ z Bielska-Białej. Jest synonimem eklektyka miksującego różne style, często zawierające old school Funk, Ghetto Funk, old-school Hip-Hop, Drum’n’Bass i Dubstep. Korzenie jego DJingu sięgają poprzedniej dekady, kiedy współorganizował i grał na imprezach Beats Rhymes & Life oraz Get Funked w klubie Parliament (Sydnej, Australia). Od początku 2013 Pacior związał się na stałe z ¾ Underground Studio w Bielsku-Białej, w roli realizatora, Dja i producenta dzięki czemu miał przyjemność dzielić scenę z m.in. zDolne Przedmieście, Heavy Mental, Cheyeno, Metrowy, BU, Pokahontaz, KaeN a także udzelić się przy produkcji płyt BNS, PZK – Gramy w to, zDP 2 oraz Chada – Syn Bogdana. Pod koniec 2013 jako LA Wasted został nagrodzony w konkursie Lenovo DO’ers za remiks utworu Novika – Safest.

Do przesłuchania kawałki LA Wasted: www.soundcloud.com/la-wasted

 

Relacja z podróży po Italii

Relacja z podróży po Italii

Moja relacja z podróży po Italii, niestety rozciągnęła się na dwa miesiące. Główną przyczyną było to, że straciłem laptopa i iphone’a, więc mój dostęp do świata wirtualnego był ograniczony. W sprzęcie elektronicznym miałem wszystkie dane i zdjęcia z wyjazdu (całe szczęście, że uratowało się GoPro i dysk przenośny). Prezentowane poniżej zdjęcia zostały zrobione po kradzieży. Piękniejszych migawek było o wiele więcej. Rzeczy materialne są w przyszłości do odzyskania, ale to co straciliśmy z  przypominajek już nie!

Na początku chciałem opisać każde miejsce w którym byliśmy. Po stracie napisanych postów i materiałów zmuszony jestem opisać bardzo ogólnie naszą dwutygodniową drogę. Kto nie śledził wcześniejszych postów, zapraszam do kategorii Italy Trip +, plus dlatego, że byliśmy jeszcze w Monako :].

W trakcie wyjazdu odwiedziliśmy miejsca: Werona-Garda-Mediolan-Turyn-Monako-Genua-Marine de Grosseto-Rzym-Sienna-Florencja i jeszcze kilka urokliwych miejsc po drodze. Pierwsze dni są opisane, skupię się tylko na flash’ach z miejsc, które mnie oczarowały.  Oto one:

Za Genuą przed Marine de Grosseto znaleźliśmy się w tajemniczym miejscu o nazwie White Beaches. Byliśmy spragnieni morza i kite’a. Od miejscowych kitesurferów dowiedzieliśmy, że jeden dzień wcześniej wiało, a na następną termikę trzeba poczekać kilka dni. Został nam tylko (albo aż)  jeden dzień na plaży. Dziewczyny szczęśliwe, zaczęły pompować materace i smarować się olejkami, my przygotowywaliśmy się na całodniowy chill out. Pytanie co w tej krótkiej historii jest niesamowitego? Hmm.. nie wiem jak mam opisać nasze zdumienie gdy zobaczyliśmy plażę:


Większość plaż w tamtym rejonie jest kamienista, piaskowo-czarna lub piaskowo-brązowa, a my znaleźliśmy się na „Hawajach”… Za całą tajemnicą stoi fabryka, niedaleko położona od miejsca plażowania, która po obróbce niezbadanych przez nas materiałów, wysypuje bielusieńki piasek do morza.

Gdy dojechaliśmy do regionu Grosseto (niedaleko Marine de Grosseto) był wieczór, pora zachodu słońca. Ciekawi nowego miejsca wyruszyliśmy na plażę. Przedzieraliśmy się przez gąszcze pośród wysokich pini. Wokół nas koncert odgrywały cykady, cykając nieprzerwanie. Całość dopełniało słońce, które przedzierało się przez roślinność łagodnym, pomarańczowo-czerwonym światłem. Gdy doszliśmy, przywitało nas morze i daleko stojące góry. Byliśmy sami i wolni…

W drodze powrotnej przed Sienną, zatrzymaliśmy się w włoskich termach. Dostęp do wód termalnych jest płatny, większość miejsc jest wykorzystywana przez hotele SPA. Spotkani przez nas w White Beaches młodzi Szwajcarzy sprzedali nam miejscówkę w którym można kąpać się za darmo. Dostaliśmy się do opisanego miejsca: wodospad, obok niego stary kamienisty dom. Miejsce urokliwe z wodnymi balkonami, woda mętnie turkusowa, bardzo gorąca. Ile było zabawy to nasze, skoki do wody i wodne „bicze”. Jedynie Monia miała problem z pływającymi czerwonymi małymi robakami, które przy całej zabawie były nie do zauważenia…


Droga powrotna:

Z Marine de Grosseto zostaliśmy zmuszeni, aby pojechać do ambasady. Najbliższa było w Rzymie. Musieliśmy wyrobić tymczasowe paszporty. Tak daleko nie mieliśmy zamiaru jechać… W Rzymie zaopiekowali się nami przyjaciele Moni, Kasia i Czarek. Za co serdecznie dziękujemy! Ambasada nie udziela żadnej pomocy, wyrabia paszport za który trzeba zapłacić 40 euro… Po stracie pieniędzy i sprzętu o wartości około 10 000 złotych postanowiliśmy uzbierać na benzynę na drogę powrotną. W Rzymie i Florencji zebraliśmy, prosząc napotkane osoby, 223 euro.. wszystkim mocno dziękuję za to wsparcie! Te pieniądze w większości pokryły koszt benzyny w drodze powrotnej. Po zwiedzeniu Florencji udaliśmy się prosto do Polski. I tak zakończyła się nasza podróż z przygodami. Zapraszam do obejrzenia galerii!

 

Okradli nas w Toskanii!

Okradli nas w Toskanii!

Okradli nas w Marine de Grosseto na około 10 000 złotych. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy plaży niedaleko spotu kite’owego. Trzeciego dnia oczekiwania na wiatr, włączyła się termika. Spragnieni wiatru w szybkim tempie wzięliśmy kite’y i weszliśmy na wodę. W camperze został cały sprzęt elektroniczny, pieniądze i dokumenty. Volkswagen stał na samym środku parkingu. Dowiedzieliśmy się, że co weekend włamują się tu do samochodów. Popełniliśmy błąd, trzeba być ostrożniejszym. Jeśli jedziesz na tego typu wakacje, ogranicz zabranie ze sobą sprzętu elektronicznego lub weź starszy o mniejszej wartości, rozdziel gotówkę i zostaw w domu zbędne dokumenty. Lepiej korzystać z transakcji bezgotówkowych. Jeśli podróżujesz starszym camperem pomyśl o założeniu alarmu i sejfu. Policja włoska – Carabinierzy tylko spisali raport, na tym skończyły się ich obowiązki. Tym bardzo nie miłym akcentem zakończyliśmy pobyt w Marine de Grosseto. Czeka nas długa i ciężka podróż do domu, ale najpierw musimy odwiedzić ambasadę w Rzymie..

Monaco Night Show

Monaco Night Show

Skoro Riwiera Francuska to oczywiście Monaco – drugie po Watykanie najmniejsze państwo świata.  Kraj przepychu, luksusu i elitarnych rozrywek.

Do księstwa o powierzchni niecałych 2 km²  dojechaliśmy  późnym popołudniem.  Przywitały nas puste ulice,  wysokie, ponure wieżowce i hotele. Widok nie był zachwycający… Na całe szczęście tuż po zmroku wszystko się zmieniło.  Tysiące świateł rozświetliły hotele, kasyna i kilkadziesiąt ekskluzywnych  jachtów w porcie. W powietrzu zaczął unosić się zapach drogich perfum i luksusu.  Na ulice wyszli turyści, ciekawi słynnego na cały świat miasta-państwa oraz ludzie z bardzo wysokich sfer. Zaparkowaliśmy camper’a przy Monte Carlo Beach i wyruszyliśmy na zwiedzenie miasta. Na ulicach można było zobaczyć wszystkie najdroższe marki samochodów: Rolls-Royce, Bugatti, Ferrari, Bentley, Lamborghini i inne. Większość ekskluzywnych aut była w wersjach sportowych lub miała zrobiony tuning. Miałem wrażenie jakby wszystkie wyjechały z event’u organizowanego przez Top Gear. Poniżej  możecie zobaczyć co udało mi się uchwycić podczas tej ociekającej luksusem nocy.

Stazione e Verona

Stazione e Verona

Na ostatnich oparach paliwa udało nam się dojechać na bardzo małą stacje przy autostradzie. Było naprawdę gorąco. O dziwo na stacji nie było standardowego dystrybutora. Na początku trzeba było wybrać kwotę do jakiej chce się zatankować, a następnie przycisnąć guzik. Oczywiście dopiero z pomocą pana z obsługi odkryliśmy ten zawiły mechanizm..
Zmęczeni i głodni postanowiliśmy zatrzymać się na odpoczynek w Weronie. Przywitał nas przyjemny popołudniowy chłód i zachodzące słońce. W ekspresowym tempie zwiedziliśmy miasto zakochanych, kończąc dzień posiłkiem w „Pizzeria al taglio”. Jest to wspaniałe miejsce na bocznej ulicy Marco, niedaleko bramy wjazdowej do starego miasta, gdzie dociera niewielu turystów. Dzięki temu pizzeria ma swój niezapomniany, nieskomercjalizowany klimat. Polecona przez mieszkankę Werony pizza- krojona w kostkę i podawana na papierze śniadaniowym przez urocze dwie starsze kobiety (zapewne właścicielki) – zaspokoiła nasz apetyt. Śmiało możemy polecić tę jakże klimatyczną pizzerię !

Zrobiłem kilka zdjęć podczas tej wycieczki – zapraszam do galerii. Mam nadzieję, że oddałem nastrój miasta Romeo i Juli.

W drodze do Garda

W drodze do Garda

Przejechaliśmy właśnie 992 km. Jesteśmy w okolicy Wenecji i Werony. Nasz zielony wehikuł jest zapakowany po sam dach, a temperatura osiągnęła w nim 30 stopni Celsjusza. Italia przywitała nas słonecznie. Wszyscy chcemy już zanurzyć się w wodzie, ale na to musimy jeszcze poczekać. Teraz szukamy stacji –  mamy rezerwę od 45 km, a stacji jak nie było tak nie ma. Czy staniemy na autostradzie czy dojedziemy do urbanistycznego wodopoju napiszę następnym razem… O, coś chyba widać…

Italy Trip +

Italy Trip +

Wyjedziemy z Bielska-Białej, pojedziemy przez Czechy i Austrię. Chcemy dojechać bez żadnego dłuższego postoju do Włoch. Z pierwszym planowanym przystankiem –  jeziorem Garda dzieli nas około 1200 km. To właśnie tam chcemy rozpocząć nasze dwutygodniowe wakacje. Skład wczasowiczów to: Ewelina Chrapusta, Monika Mazur, Kuba Stryjewski i ja. Kolejnymi kierunkami, które planujemy obrać będzie  Mediolan, Turyn i Monako. Następnie wykonamy delikatny zawrót i  jadąc wybrzeżem przez m.in. Genuę będziemy szukać spotów kite’owych.  Później w kolejce czeka Florencja i Bolonia. Stamtąd będziemy kierować się już do Polski. Taki jest plan, ale jak wszystko się potoczy – zobaczymy!

Naszym dzielnym jeżdżącym domkiem jest Volkswagen T3 Westwalia z 1985 roku. Camper jest w bardzo dobrym stanie jak na lata, w których został wyprodukowany. Ma w sobie wszystko: miejsce do spania dla czterech osób, lodówkę, kuchenkę, zestaw audio… Brakuje jedynie klimatyzacji, do której jesteśmy w dzisiejszym świecie tak przyzwyczajeni, ale przy całym uroku osobistym jaki posiada – to tylko niewielki drobiazg. Jednak jadąc takim wehikułem, nigdy nie wiadomo co się wydarzy… Dwa lata temu eurotrip skończył się interwencją ADAC i powrotem do domu samolotem.  Miejmy nadzieję, że w tym roku ominie nas ta przyjemność. Komu w drogę temu czas!