Wpisy w kategorii: 'Lifestyle'

Bylejakość w nas

Bylejakość w nas

Ubolewam nad bylejakością ludzi i brakiem szacunku. Piszę o ludziach i ich pasji. Ludzie mnie otaczają, zajmuję się różnymi rzeczami i spotykam masę ludzi: robotnika, aktora, mechanika, grafika, kitesurfera, instruktora, nauczyciela itd. Przelewa mi się, kiedy widzę, że  nie są oni w stanie zrozumieć, poczuć – mieć choć odrobinę szacunku do tego co stworzyłeś lub wykonałeś. Oczywiście nie dotyczy to tylko mnie. Ten problem jest bardzo ogólny. Nam się nie chce robić lepiej. Dla innych robimy po najmniejszej lini oporu – byleby tylko było zrobione. Jeśli nie płacą nam lepiej, nikomu się nie chce dać więcej. Nie piszę tu o osobach z pasją czy o ludziach z wewnętrznej misją. Piszę o ogóle, który mnie otacza. Impulsem do napisania tego tekstu była sytuacja z minionych dni. Od czterech lat remontuję samochód. Osoby, które znają mnie lepiej, wiedzą, że jestem w stanie Volkswagen’owi Scirocco mk2 poświęcić wciągu roku maksymalnie 1,5 miesiąca – pracuję, uczę się, do tego są jeszcze inne rzeczy, które mnie pochłaniają. Każda godzina przy aucie była o tyle trudniejsza, że przy okazji składania samochodu, uczyłem się jak „składać” samochód. Robiłem to dla siebie, wkładałem w to mnóstwo serca i zaangażowania. W tamtym roku chciałem odpalić samochód – niestety nie udało się. W marcu oddałem auto do „znajomego” warsztatu. Do 18 września uruchamiali silnik, co przy odrobinie chęci można by zrobić w 2-3 tygodnie. Trzy lata temu malowałem całe Sciro – musiałem rozłożyć cały samochód, aż do samej blachy. Z każdym dniem renowacji Volkswagen stawał się piękniejszy. Co się stało kiedy odebrałem moje Scirocco z warsztatu? Okazało się, że nikt przez ten czas  nie spędził ułamka sekundy na pomyśleniu: jak dużo pracy wymagał ode mnie samochód, ile czasu zajęło mi złożenie i wyczyszczenie każdego centymetra auta. Miałem marzenie zakończyć ten projekt końcem września i tylko od czasu do czasu poprawiać drobne elementy w samochodzie. Okazuję się, że ludzie swoją bylejakością i brakiem szacunku, zniszczyli i zbrudzili moje remontowane Scirocco. Dołożyli mi pracy na kolejny miesiąc, którego nie mam. Dach jest powgniatany i pofalowany razem z szyberdachem. Aby to naprawić muszę rozłożyć połowę samochodu, możliwe, że będzie trzeba później ten największy element pomalować. Dla przybliżenia mojego tymczasowego samopoczucia – gotowy szyberdach montowałem 8 godzin, a znalezienie sprawnego zajęło mi rok.