Rozmowa. Marcel Borowiec – aktor, model i beatboxer

Rozmowa. Marcel Borowiec – aktor, model i beatboxer

Pisałem jakiś czas temu o aktorach kończących szkoły teatralne. Dzisiaj przedstawiam Wam rozmowę z Marcelem Borowcem, który jest aktorem młodego pokolenia i człowiekiem przedsiębiorczym. Jest na wylocie w szkole teatralnej – kończy pisać pracę magisterską i już go nie ma. Łączy kilka profesji naraz, jest ambitny i ma pomysł na siebie. W tym temacie dowiecie się także o kilku faktach dotyczących PWST Kraków. Przeczytaj i zmotywuj się!

Jaka jest prawda o PWST?

Nasza szkoła, jak każda inna, ma swoje plusy i minusy. Generalnie rzecz biorąc, my, studenci, narzekamy, bo widzimy podstawowe błędy w edukacji, ale łatwo jest błędy wytykać, gorzej z możliwością wprowadzenia nowych rozwiązań bez radykalnych zmian, których nie da się dokonać w krótkim czasie. Jednym z problemów jest brak wymierności naszych postępów w nauce wynikający z natury naszej przyszłej pracy. Głównym problemem jest jednak brak wykształcenia pedagogicznego kadry. Każdy z nas, studentów, jest tak diametralnie różny, że pedagog bez odpowiedniego przygotowania, nawet jeśli ma bardzo dobry pomysł na kształcenie aktorskie, często nie jest w stanie dotrzeć do większości studentów, przy czym winę zwala się wówczas na brak umiejętności studenta.

Wydaje mi się również, że szkoła kuleje ze względu na to, iż pedagodzy sami czują problem w kształceniu i skupiają swoją niepewność na promowaniu jednostek. Wiedzą, że i tak tylko 10% z nas zostanie w zawodzie. Brakuje im również motywacji. Podejmuje się próby tworzenia egzaminów jako spektakli, by przynajmniej tym widocznym efektem pracy budować swoje przekonanie dobrego kształcenia, przy czym większość pedagogów nie ma wykształcenia w pracy jako reżyser poza własnym doświadczeniem. Istotą problemów jest niemożność skupienia się pedagogów na rozwoju warsztatu studentów w podejściu indywidualnym. Wydaje się, że pedagodzy chcą zmieniać studentów, zamiast dawać im po prostu możliwość doświadczania i motywować ich do tego. Oczywiście, są wyjątki, osobiście nie spotkałem się również ze wszystkimi pedagogami, mówię więc o swoich spostrzeżeniach oraz opieram się na opinii moich kolegów z pozostałych grup oraz lat. Na rok przypada jedno lub dwa spotkania z inspirującym aktorem bądź reżyserem, wliczając w to reżyserów studentów, którzy uczą się z nami równolegle, czasami biorąc nas do egzaminów reżyserskich.

Czym się teraz zajmujesz?

Aktorstwo, filmy, głównie role poboczne, ale w ciągu dwóch miesięcy można spodziewać się premiery filmu „LARP”, w którym zagrałem główną rolę. Teatr: „Pływalnia”, reż. K. Lupa, „Utopia” z Teatru Polskiego w Poznaniu. Aktualnie piszę pracę magisterską, żeby móc podjąć szturm na Londyn. Jestem również beatboxerem i przygotowuję się do mistrzostw Polski w tej dziedzinie. Pracujemy nad kawałkami do płyty folkowo-beatboxowej z Katarzyną Adamowicz. Ostatnio współpracowałem z zespołem mojego brata – Wieszczami Niespokojnymi. Do tego dochodzi modeling. Dzięki temu ostatniemu zajęciu zwiedzam świat, jestem tu i tam, poznaję oraz doświadczam, beatboxuję na ulicach Madrytu czy Paryża. Do tego czytam reklamy radiowe/telewizyjne – głos po tacie, mówią. Prowadzę również serwer Nelderim.org poświęcony kultowej grze Ultima Online. Staram się łączyć te rzeczy, czasem bywa ciężko, ale da się wyrobić. Samodyscyplina – ciągle się jej uczę.

Interesuje mnie beatbox – możesz coś więcej powiedzieć na ten temat?

To wydawanie dziwnych dźwięków, które nawarstwiają się w głowie jako muzyka. Beatbox powstał w Stanach. Chłopacy nie mieli kasy na boomboxy, by mieć beat do rapu, zawsze więc był ktoś, kto zapodawał na różne sposoby rytm. Jednym ze sposobów było rytmizowanie głosowe. Na początku były to bardzo proste dźwięki, oddechy, później zwarte głoski, które zaczęły przypominać dźwięki perkusji, jak zwykłe „by” czy „pff”, zwane kickiem oraz werblem. Później dochodziły rzeczy, które zaczęły przerastać wyobraźnię – zaczęto imitować dźwięki instrumentów, kosiarek, ptaków, inspirować się możliwościami wydawania z siebie każdego dźwięku. Dzięki samemu aparatowi mowy można bowiem tworzyć muzykę, nie tylko śpiewać, ale robić podkład, wydawać dźwięki instrumentów, komponować. Sztuka w czystej formie – nawet Michael Jackson używał beatboxu przy komponowaniu swoich utworów. Do tych możliwości dochodzi mikrofon i nagrywanie/loopowanie swojego głosu – można dzięki temu tworzyć covery, używając tylko własnych ust, ale również całe piosenki. Każdy może się tego nauczyć, wymaga to jedynie dużo cierpliwości i samozaparcia w przekraczaniu własnych możliwości, bo wszystkie dźwięki trzeba nauczyć się wytwarzać praktycznie od zera, po czym przez lata doskonalić tę umiejętność. To od regularnego treningu zależy, jak czyste brzmienie się osiągnie, nie mówiąc o trenowaniu improwizacji muzycznej, solowej oraz z innymi beatboxerami czy muzykami.

Jak odnajdujesz się na wylocie w uczelni?

Dziwnie. To takie poczucie nie do opisania, poczucie nieprzywiązania do instytucji, teoretycznie wolności, ale jest jeszcze do napisania praca magisterska, ogarnianie pracy, szukanie możliwości, decydowanie się na to, co będzie się robiło w najbliższym czasie. Ja podjąłem dziwną decyzję, zobaczymy. Jadę do Londynu – mam zamiar spróbować tam swoich sił, we will see : ].

Tak więc wylot – dużo niepewności, dużo możliwości, mam jednak gigantyczne oparcie w kochającej rodzinie i wspaniałej dziewczynie, zatem wierzę, że wszystko, co ma się udać, uda się, a ja tylko temu pomogę. Muszę dopiąć wiele spraw, żeby nie musieć się rozpraszać, domknąć je, a później może coś z tych domkniętych rzeczy się urodzi.

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien