Paweł Szymkowski – Mistrz

Paweł Szymkowski – Mistrz

Sylwetką dnia jest Paweł Szymkowski #41. Polski zawodnik Enduro i SuperEnduro, który mimo, że ma dopiero 22 lat jest Mistrzem Polski Enduro (kl. Generalna i E2/E3) i V-ce Mistrzem Świata kl. Junior. W 2012 roku wraz z zespołem zdobył Złoty medal na Mistrzostwach Świata Enduro w Niemczech. Kto wie, może za niedługo będzie następcą Tadeusza Błażusiaka, a może wspólnie będą jeździć w team’ie KTM? Tego mu życzę! Z moim kolegą z „podwórka” rozmawiam na tematy powiązane z Enduro, dotyczące realiów uprawiania tego sportu w Polsce oraz organizacji zawodów. Dowiecie się także nieco więcej o samym – jakby nie pisać – młodym Mistrzu. W momencie kiedy wrzucam ten post do sieci – Paweł reprezentuje nasz kraj na 88 Edycji Zespołowych Mistrzostw Świata Enduro we Włoszech tzw. Sześciodniówce. Trzymajmy kciuki!

– Opowiedz jak rozpoczęła się Twoja historia związana z Enduro. Twój tata także jeździ na motorze, prawda?
Tak, przygodę z motocyklem rozpocząłem przez ojca, bo to on mnie zaraził w wieku 11 lat do jazdy, wtedy kupił mi pierwszy prawdziwy motocykl crossowy. Początkowo były to sporadyczne wyjazdy na łąkę  koło domu czy na okoliczne tory motocrossowe… Z roku na rok, „w miarę jedzenia apetyt rósł”, częstotliwość treningów wzrosła,  a co za tym idzie również forma. Na poważnie zacząłem traktować ten sport jako część mojego życia w 2009 roku, w momencie kiedy mogłem rywalizować z najlepszymi zawodnikami Enduro w Polsce.

– Nie wszyscy czytający ten tekst, wiedzą co to jest motocykl crossowy czy dyscyplina Enduro. Dla niewiedzących: Motocykl crossowy jest to motor sportowy, który nie ma homologacji. Jest specjalnie zaprojektowany do jazdy off-road. Są to podobne motory do tych startujących w rajdzie Dakar. Natomiast enduro jest to dyscyplina motorowa zaliczana do sportów ekstremalnych, która polega, tak w skrócie: na ściganiu się po bezdrożach z punktu A do punktu B. Czym dla Ciebie jest Enduro?
To sport, który mnie pochłania całkowicie, wiadomo, że są w życiu priorytety, jak rodzina czy przyjaciele. Na pewno enduro jest dla mnie ważne i zawdzięczam temu niezapomniane chwile, multum cennych doświadczeń, ogrom poznanych ludzi i miejsca których nigdy bym nie zwiedził  nie jeżdżąc w Enduro czy SuperEnduro.

– A jak to jest z motocrossem (dyscyplina zbliżona do Enduro, tylko, że ściga się z trzydziestoma rider’ami na czas, na specjalnie przygotowanych torach). Myślałeś kiedyś o startach?
O starcie w motocrossowych Mistrzostwach Polski myślę od dwóch lat. Jest to coś czego jeszcze nie doświadczyłem, a czuję, że mógłbym powalczyć z czołówką polskiego motocrossu. Kto wie czy w 2014 nie uderzę właśnie w tę stronę, bo MP w Enduro prawdopodobnie odpuszczam.

– Dlaczego? Jest słaba organizacja, czy masz jeszcze jakiś inny powód?
Mistrzostwa Polski Enduro z roku na rok zapadają się pod ziemię. Jest coraz mniej zawodników, coraz mniej organizatorów, złe nastawienie ludzi do tego sportu i bardziej rygorystyczne przepisy ekologów nie zgadzających się  na organizacje zawodów. W skrócie: Polskie Enduro upada. Natomiast paradoksalnie Superenduro rozwija się bardzo szybko, może dla tego, że jest to dość młoda i bardzo efektowna dyscyplina, którą łatwo zorganizować na stadionie, gdzie kibic widzi wszystko jak na dłoni.

-Jak to wygląda w Europie?
Przede wszystkim jest lepsza organizacja. Na zawodach europejskich special testy mają średnio po 8 min. i są zazwyczaj trzy na kółku, w Polsce średnio po 4 min i dwa na kółku. Padock – nieodłączna część tej dyscypliny, w naszym kraju nie występuje. Motocykle musimy trzymać w busach, nie mówiąc tu o zamkniętym parku maszyn. Prysznice, prąd i inne potrzebne do życia rzeczy na polskich zawodach nie istnieją. Nie będę leciał w ściemę, jest bardzo słabo z organizacją zawodów w naszym kraju i chyba nie ma sensu porównywać ich z Mistrzostwami Europy.

-A jak to wygląda od strony finansowej. Czy oprócz własnych pieniędzy można liczyć  w Polsce na pomoc?
Hmm… to zależy czy robisz wynik czy nie. Jeśli ktoś zaczyna i zawsze chce być przygotowany na zawody na tip top, tu mam na myśli:  nowe opony, części, motocykl i wszystko w nim działające (nie jak to bywa – posklejane amerykanem czy pozapinane na trytytkach) to musi liczyć się z kosztami. Ten sport nie należy do tanich. Oczywiście można ciąć koszty, ale czasami to nienajlepszy pomysł. Chyba nikt by nie chciał się uszkodzić, z powodu źle działającego hamulca. Jeśli ktoś jest na takim etapie jak ja – ma już osiągnięcia –  może jeździć prawie za darmo. Co to znaczy prawie za darmo? Kupuję motocykl w cenie, za którą mogę go sprzedać po sezonie, od sponsorów dostanę jakieś pieniądze na zawody, części i ubrania. Poza tym, finansowo również pomaga mi klub i Polski Związek Motorowy.  Oczywiście są zawodnicy, którzy na tym sporcie zarabiają, ale to tylko na poziomie Mistrzostw Świata.

-Dobra zejdźmy z tematu polskich realiów, i tak wszyscy kochamy piłkę. Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?
Największym osiągnięciem w mojej „karierze” ;], było jak dotąd zajęcie drugiego miejsca w Pucharze Świata Juniorów SuperEnduro.

-Ten sport jest bardzo kontuzyjny. Miałeś poważne kontuzje?
Co do kontuzji to nie usłyszysz zbyt dużo, bo dzięki Bogu nic poważniejszego mi się nie stało. Drobnostki typu: naderwane wiązadła, uszczerbione zęby, stłuczenia i skręcenia. Parę razy byłem szyty.

-Moment w życiu w którym powiedziałeś sobie, że to to?
W wieku 16 lat kiedy ostro „progressowałem” i goniłem czołówkę z Mistrzostw Polski  (sam wtedy jeszcze jeździłem w Pucharze Polski – niższa liga), to pomyślałem, że jak „zepnę poślady” to będę mógł w przyszłości z nimi powalczyć.

-Jak jazdę godzisz z uczelnią?
Mam indywidualny tok studiów i bez przeszkód mogę trenować i jeździć na zawody. Wiadomo – zdarzają się napięte sytuacje, ale potrafię sobie z nimi poradzić :].

-Każdy sport w pewnym momencie dla zawodnika się kończy. Myślałeś co potem? Masz jakiś tajemniczy plan?
Tajemniczego nie mam :], raczej staram się żyć chwilą. Być może przyszłość powiążę z motocyklami i tym sportem, ale nie jest to na 100% pewne.

-Co robisz kiedy nie jeździsz na moto, masz jakieś inne pasję?
Kiedy nie trenuję, staram się na tyle ile to możliwe, spotykać ze znajomymi. Lubię też próbować innych sportów jak cyklotrial, narciarstwo czy snowboarding. Pływam na superjet’cie (stojący skuter wodny) – mega zajawa. Kiedyś byłem również ześwirowany na punkcie rowerów zjazdowych/freeride’owych i nie wykluczam, że kiedyś wrócę do korzeni ;].

-Ile, gdzie i jak trenujesz jeśli nie jesteś na zawodach?
W tym roku bardzo mało trenowałem. Moje treningi odbywały się głównie podczas zawodów. Jak już się znajdzie luka w kalendarzu to zazwyczaj trenuję koło domu – na próbach ułożonych przeze mnie. Do tego dochodzą treningi na siłowni, basenie, kolarzówce itd.

-Co myślisz o łączeniu motocrossu ze sztuką? Czy to jest Twoim zdaniem możliwe?
Żyjemy w takich czasach, że wszystko jest dozwolone. Jeśli to będzie miało smak i charakter to może z tego wyjść coś oryginalnego, coś co „wyrwie ludzi z butów”.

-Dzięki za rozmowę, może za niedługo spotkamy się ponownie ;].
Pewnie tak! Dzięki.

Dziękuję za wsparcie:
www.staronphoto.com
www.stigmaracewear.com

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien