Ludzie – Paszczury | Cortina D’Ampezzo

Ludzie – Paszczury | Cortina D’Ampezzo

Do przeczytania tego tekstu konieczne jest zaznajomienie się z postem „Cortina – włoski ośrodek narciarski | klimatyczne miasteczko„. Tylko wtedy odczujesz kontrast.

Mój pobyt we Włoszech był wyjazdem zarobkowym. Marzyłbym oczywiście, aby czas spędzony w Cortinie był związany z aktorstwem – niestety tak nie było. Nie zagrałem w międzynarodowej produkcji, nie szukałem szczęścia we włoskim przemyśle filmowym, nie stałem krok od wielkiej kariery – po prostu tak jak to robię od kilku lat, uczyłem jazdy na nartach. Jestem instruktorem narciarstwa PZN SITN. Nie będę kokietował, lubię jeździć na nartach, tak samo jak lubię uprawiać sporty ekstremalne… Kocham adrenalinę, a zarówno w aktorstwie, jak i w sporcie potężny „kick” jest na porządku dziennym!

Mój wpis będzie o zachowaniu ludzi, którzy mają zorganizowany i opłacony wyjazd – w tym przypadku narciarski – przez korporacje. W świecie turystyki takich Kowalskich nazywa się paszczurami. Właśnie z takimi paszczurami miałem do czynienia. Oczywiście, nie wszystkie osoby biorące udział w tego typu wyjazdach są z tego gatunku – część z nich to kulturalni i dobrze wychowani? ludzie. Chciałbym zaznaczyć, że nazywanie ludzi paszczurami nie powinno ich obrażać – potrzebny jest dystans. Jest to raczej forma zabawowa, która oddaje charakter klasycznego paszczura. Wiadomo, paszczur paszczurowi nierówny. Nie chcę tu nikogo obrazić, ponieważ – moim zdaniem – nie występuje stuprocentowy paszczur, ba, w każdym z nas odzywają się czasem cechy takiego człowieka. Te cechy są zwykle wrodzone i tylko od nas zależy, czy potrafimy okiełznać tego zwierza, tak aby ukradkiem nie wyszła nam słoma z butów. Klasyczny paszczur jest głośny, chce się bawić, wierzy, że mu się należy, dlatego jest nieznośny. Paszczur-samiec jest zwolniony ze smyczy, z dala od żony i dzieci. Uwielbia słowa piosenki:

„Będzie! Będzie zabawa! 
Będzie się działo!
I znowu nocy będzie mało.
Będzie głośno, będzie radośnie
Znów przetańczymy razem całą noc.”

„Najczęściej piję i piję – piję za dużo”. Myślę, że moja obserwacja rzeczywistości ociera się o świat wykreowany przez Smarzowskiego w „Pod Mocnym Aniołem”. Zdarzyło się, że Kowalski przez cztery dni najdalej poszedł na parter hotelu do sali restauracyjnej (w tym przypadku w piąty, czyli ostatni, dzień zjechał busem pod stok). To bardzo ciekawe, jak niewiele szczęścia ludzie potrzebują do udanego wypoczynku. Zbliżanie się do paszczura doskonałego nie jest uzależnione od kasy, różnią się tylko zachowania takich ludzi. Ci, którzy mają, wiedzą, że ich stać, więc mogą więcej niż ci „biedniejsi”, natomiast ci mniej majętni chcą rządzić, są bardziej wyszczekani, rzucają się na to, co jest „za dara”. My, Polacy, musimy nauczyć się bawić, tak aby się bawić, tylko żeby nie pozostawiać za sobą ścieżki siana… Niestety każdemu z nas się to zdarza.

Ludzie mieszkający w Cortina D’Ampezzo:

Grafikę sprezentował nam Bartek Trojanowski.
Zapraszam na jego stronę: www.bttrojanowski.com

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien