AKIN | film krótkometrażowy – prawdziwa historia

AKIN | film krótkometrażowy – prawdziwa historia

Prawie dwa tygodnie temu odbyła się w Rzeszowie premiera filmu AKIN – wyprodukowanego dla Casio G-Shock. Film stworzyło PiX Productions – grupa niezależnych filmowców, stworzona z mojej inicjatywy. Chciałbym dzisiaj opublikować film na blogu. Film opowiada o Akinie – Maćku Beresiu, rzeszowianinie, który odnalazł swoją drogę w życiu i próbuję się w niej realizować…

Dla zainteresowanych dodaję do dzisiejszego tematu rozszerzoną wersję scenariusza, dzięki której będziecie mogli dowiedzieć się o wiele więcej o tytułowym Akinie.

O wiele dłuższa wersja scenariusza (tylko off), która nie mogła wejść z powodu ograniczenia czasowego. Warto przeczytać, ponieważ są tu fragmenty, które są ważne, a nie zostały pokazane w żadnej części filmu.

Moje środowisko jest środowiskiem zwierzęcym. Lubię tych ludzi. Kocham tych ludzi. Najłatwiej jest ludzi oceniać poprzez wygląd. Mnie też oceniają…
(PAUZA)
Mam teraz dwadzieścia… dwadzieścia… Jezu, ile ja mam lat… Dwadzieścia sześć czy dwadzieścia siedem… (śmiech) Nie mam stałej pracy, nie mam stałych obowiązków. Nie wiem co będzie za godzinę, nie wiem co będzie za dwie, nie wiem co będzie jutro o szesnastej. Nie wiem czy długo tak pociągnę, bo nie wiem czy to jest lekki sposób na całe życie, chociaż dużo osób tak chyba żyje teraz i są szczęśliwi, więc myślę, że jak się mocno postaram to i ja będę mocno szczęśliwy.

Całe życie. Na Osiedlu Gwardzistów. Teraz Nowe Kmity. Osiedle zespołu piłkarskiego Resovia Rzeszów. Biało-czerwone barwy. (śmiech) To było moje życie sprzed deskorolki.
(PAUZA)
Kiedyś byłem bardzo nieśmiałą osobą i ciężko mi było złapać kontakt z ludźmi. Takie rzeczy jak tatuaże czy pewien styl życia budują jakąś tam pewność siebie. Otwierają cię do ludzi. Zacząłem zauważać inne rzeczy. Klimaty, ludzie, sytuacje, podróże. To wszystko zbudowało to kim teraz jestem. Wiadomo. Za pięć lat kolejne sytuacje mogą mnie zmienić na innego człowieka i za pięć lat może się okazać, że będę chodził w garniturze pod krawatem. Nie wiesz co będzie jutro. Można, można, wszystko można. Jak się chce to można wszystko, co tylko zapragniesz. Możesz być kim chcesz, gdzie chcesz i co chcesz.
(PAUZA)
Wolność. Czuję się wolny. Czuję się beztrosko. Nie ma nic innego dookoła. Liczy się tylko kawałek drewna pod moimi nogami.

Nie do końca potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego robię tatuaż. Najprostsze: podoba mi się to. Lubię kolejny obrazek na sobie, lubię historię, która się ciągnie za każdym obrazkiem: czy to jest spontan czy to jest przemyślane czy to jest niewiadomo skąd. Druga opcja jest taka, że nie chcę wyglądać jak wszyscy, a to mi daje totalną indywidualność i lubię się wyróżniać w ten sposób wśród innych ludzi, bo taka jest prawda, że większość ludzi… Większość… 95 % procent osób, które znam nigdy w życiu nie pozwoliłoby sobie na to co ja zrobiłem, czyli wytatuować twarz, dłonie, szyję… Jest to takim jeszcze tematem tabu u nas. I to, że ja mam te części ciała wytatuowane nie znaczy, że jestem gorszy czy zły czy coś. No i też takie moje spełnianie się, takie odkrywanie trochę. Poza tym ból, który idzie za tatuowaniem jest czasami karmą dla mnie. Lubię położyć się, żeby nakurwiało mnie najgorzej. Wtedy mam czas na przemyślenie wszystkich złych rzeczy, co zrobiłem wcześniej. I ten ból sprawia, że trochę oczyszcza mi głowę.
(PAUZA)
Ból oczyszcza podczas tatuowania. Tak samo jest na deskorolce. Nie ma sportów ekstremalnych bez bólu. Bez złamań, bez skręceń, bez niczego. Ale jest to piękne. Bo zrobisz sobie tę krzywdę, wyliżesz się z tych ran i wiesz jak zrobić kolejny krok, żeby było lepiej, żeby ci to już wyszło. Gdyby nie było bólu, nie byłoby to takie satysfakcjonujące.
(PAUZA)
Później twój mózg buduje jakąś blokadę, że mówi, nie, nie rób tego ziom. Ale właśnie o to chodzi. Żeby umieć przełamać tę blokadę strachu w twojej głowie. Doprowadzić do takiej pewności siebie, że tak, ja jestem w stanie to zrobić. Mimo bólu upadku to wstanę i zrobię to. To jest tylko ból. To jest chwilowe. A satysfakcja jest tysiąc razy mocniejsza niż ten ból. Sprawia większą radość niż cierpienie.

Jestem idealistą. Wierzę, że jest gdzieś kobieta dla mnie stworzona, ja dla niej i że będę super szczęśliwy, wielka miłość, ble ble ble ble ble. Wierzę w to bardzo mocno, ale… Amm… Kobiety. Ciężki temat. Kocham je i nienawidzę. Chyba jak każdy mężczyzna tak naprawdę. Co do mnie akurat to w moim życiu ich było wiele, bardzo wiele. Większość to było przypadkowych, głupich sytuacji, które lubiłem wykorzystywać i które łatwo mi było wykorzystywać. Ale w końcu też nauczyłem się docenianie bycia z jedną osobą i skupianie się na jednej osobie, i budowanie relacji z jedną osobą.

Nie wiem co znaczy prawdziwy przyjaciel. Czy mam przyjaciół. Mam, mam. Czy mam jedną związaną osobą jak najbliżej siebie. Poszukam. To znaczy jak już szukam to znaczy, że nie mam. Nie mam takiej osoby. Nie, nie mam.

Chciałbym mieć werandę. Wyjść se na golasa, napić się kawy i nie mieć nikogo dookoła siebie. I to chyba jest najlepsze. Czy jestem szczęśliwy… W aktualnym stanie… No… Chyba… Jestem.

 

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien