PŁYWALNIA | 6 Festiwal Boska Komedia | Praca z K. LUPĄ

PŁYWALNIA | 6 Festiwal Boska Komedia | Praca z K. LUPĄ

„Pływalnia” jest dla mnie bardzo ważnym przedsięwzięciem, ponieważ reżyser Krystian Lupa był – w moim odczuciu – pierwszym pedagogiem i osobą w środowisku krakowskim, który mnie docenił poprzez zaangażowanie mnie do spektaklu. W tym temacie chciałbym Was zaprosić na spektakl dyplomowy „Pływalnia”, który będzie grany 9 i 10 grudnia o godz. 16:00 podczas Festiwalu Boska Komedia w Krakowie.

Próby do spektaklu były podróżą nieosiągalną wcześniej na szkolnym podwórku. Krystian Lupa pokazał mi drogę, która wprowadziła wiele zmian w moim dalszym rozwoju. Uświadomił mi, że podczas grania spektaklu nie jest ważna jednostka (czyt. aktor), tylko to, co odbiera widz w ogólnym obrazie. W spektaklach Lupy trudno wyróżnić jednego aktora – i to jest jego magia. Dojście do założonego mechanizmu jest dla aktorów bardzo trudne i jak dotąd zdarza się nam dość rzadko. Może to dlatego wszyscy jesteśmy w akcie twórczym? Dopuszczamy do siebie błąd?

O Boskiej Komedii:
Szósta edycja Teatralnego Festiwalu Boska Komedia będzie subiektywnym przeglądem najbardziej reprezentatywnych przedstawień nowego polskiego teatru. Konkurs INFERNO to przede wszystkim wybór najszerzej dyskutowanych spektakli ostatniego sezonu, które oddają temperaturę twórczą i aspiracje polskich artystów teatru. „Pływalnia” będzie grana w PARADISO, czyli w Laboratorium Młodych.
www.boskakomedia.pl

Zadałem pytania zespołowi, większość nawet nie odpisała mi na maila, jedna z osób napisała, że nie ma czasu, z dwie odpisały, że napiszą. Nie ma sensu wnikać dlaczego wyszło to w ten sposób. Wynik jest taki:

Wspomnienie dyplomu? Jak praca z grupą? Jak Lupa – mit? Spotkanie z mistrzem?

Marcel Borowiec:
Interesujące spotkanie, rożnie bywało, grupa niestety niesympatyzująca ze sobą i wymagająca. Niebezpieczeństwo, wieczna walka. Dużo mnie to nauczyło. Ciekawe przebiegi spektaklów, interesujące odkrywanie siebie i swoich nieumiejętności oraz umiejętności, reakcji na stres i reakcji na reakcje innych na stres. Sama praca ciekawa, nie będę oceniał, bo Lupa jest osobą zagadkową, nie wiadomo, co do końca rodzi się w jego głowie, ale jeśli coś się rodzi w jego kondycji aktorskiej – jest oszałamiająco prawdziwe, tego nas uczy. Uwierz, a będzie. Myśl, nie słowo. Słowo jest wtórne, jest przeszłością, a myśl to przyszłość, która staje się teraźniejszością. 

Grupowe problemy. Był to nasz drugi dyplom, praca nad pierwszym została przerwana ze względu na reżysera, więc było to nasze „koło ratunkowe” z K. Lupą. Dochodziło do wielu absurdów, kręcenia nosem, wymagania od innych, ale głównie w relacjach kolega–kolega. Lupa był przy tym i jakby czerpał z tego, co się działo, wg jego myślenia o teatrze – stan, w jakim przychodzisz na próbę czy na spektakl, to stan, którego nie oszukasz, stan twojej postaci również, bo na scenie nie grasz, tylko jesteś. Tym kimś.

Na pewno spotkanie z mistrzem. Interesujące, owocne w doświadczenia, ale nie mam poczucia, że rozwój tego spotkania był przewidziany, zaplanowany. Raczej opierał się w pierwszym etapie na odkrywaniu siebie przed reżyserem, ale i przed samym sobą oraz przed grupą, po czym przeszedł w fazę słuchania omówień, których było w pewnym momencie – mimo że fascynujących – za dużo, brakowało konkretów. Nie było jasnych uwag, były uwagi typu: uwierz, zrób, a nie było uwag typowo aktorskich. Brakowało ćwiczeń, brakowało próbowania detali, było skupienie na wytworzeniu w nas wiary w postacie, a reszta teoretycznie powinna się dziać sama. Czasem, bardzo rzadko, to działa. Powoli uczymy się tej kondycji, o którą chodzi Krystianowi. Dobrej kondycji, przynajmniej dla takiego teatru, który pozwala uwolnić się z poczucia obowiązku wobec widza, obowiązku wobec reżysera i – przede wszystkim – obowiązku wobec siebie. Wszystko, co się zdarza, jest prawdą, nie ukrywamy nic, nie uciekamy od tego, chyba że odbiega to totalnie od instalacji, rozwoju spektaklu. Ale na pewno jest w tej konstrukcji wolność, szansa na poczucie się swobodnie jako ten człowiek, którego nie gramy, a którym jesteśmy.

Paweł Peterman:
Na pewno będę zawsze pamiętał naszą pracę i pana Lupę. Wrażenie po spotkaniu z Krystianem Lupą – czuję, że dał nam cząstkę swojej wiedzy, ale także otworzył nowe obszary. Praca z grupą jedna z lepszych w przeciągu 4 lat.

W trakcie prób do „Pływalni” pomagali nam Magdalena Kupryjanowicz, Łukasz Korcz, Hubert Sulima, który był z nami na każdym spektaklu. Chciałbym tu wyróżnić Magdę Kut, która zrobiła dla nas scenografię – opuszczony basen – a nie została umieszczona nawet na plakacie. Cała praca przypadła Łukaszowi, który skupiał się bardziej na produkcji spektaklu i pomagał w reżyserii. Tak, niestety, działa nasza szkoła PWST Kraków. Dlatego na moim blogu chciałbym oficjalnie napisać: Scenografia – Magdalena Kut.

Zdjęcia promocyjne z „Pływalni”, Eweliny Konior Słowińskiej:

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien