Relacja z podróży po Italii

Relacja z podróży po Italii

Moja relacja z podróży po Italii, niestety rozciągnęła się na dwa miesiące. Główną przyczyną było to, że straciłem laptopa i iphone’a, więc mój dostęp do świata wirtualnego był ograniczony. W sprzęcie elektronicznym miałem wszystkie dane i zdjęcia z wyjazdu (całe szczęście, że uratowało się GoPro i dysk przenośny). Prezentowane poniżej zdjęcia zostały zrobione po kradzieży. Piękniejszych migawek było o wiele więcej. Rzeczy materialne są w przyszłości do odzyskania, ale to co straciliśmy z  przypominajek już nie!

Na początku chciałem opisać każde miejsce w którym byliśmy. Po stracie napisanych postów i materiałów zmuszony jestem opisać bardzo ogólnie naszą dwutygodniową drogę. Kto nie śledził wcześniejszych postów, zapraszam do kategorii Italy Trip +, plus dlatego, że byliśmy jeszcze w Monako :].

W trakcie wyjazdu odwiedziliśmy miejsca: Werona-Garda-Mediolan-Turyn-Monako-Genua-Marine de Grosseto-Rzym-Sienna-Florencja i jeszcze kilka urokliwych miejsc po drodze. Pierwsze dni są opisane, skupię się tylko na flash’ach z miejsc, które mnie oczarowały.  Oto one:

Za Genuą przed Marine de Grosseto znaleźliśmy się w tajemniczym miejscu o nazwie White Beaches. Byliśmy spragnieni morza i kite’a. Od miejscowych kitesurferów dowiedzieliśmy, że jeden dzień wcześniej wiało, a na następną termikę trzeba poczekać kilka dni. Został nam tylko (albo aż)  jeden dzień na plaży. Dziewczyny szczęśliwe, zaczęły pompować materace i smarować się olejkami, my przygotowywaliśmy się na całodniowy chill out. Pytanie co w tej krótkiej historii jest niesamowitego? Hmm.. nie wiem jak mam opisać nasze zdumienie gdy zobaczyliśmy plażę:


Większość plaż w tamtym rejonie jest kamienista, piaskowo-czarna lub piaskowo-brązowa, a my znaleźliśmy się na „Hawajach”… Za całą tajemnicą stoi fabryka, niedaleko położona od miejsca plażowania, która po obróbce niezbadanych przez nas materiałów, wysypuje bielusieńki piasek do morza.

Gdy dojechaliśmy do regionu Grosseto (niedaleko Marine de Grosseto) był wieczór, pora zachodu słońca. Ciekawi nowego miejsca wyruszyliśmy na plażę. Przedzieraliśmy się przez gąszcze pośród wysokich pini. Wokół nas koncert odgrywały cykady, cykając nieprzerwanie. Całość dopełniało słońce, które przedzierało się przez roślinność łagodnym, pomarańczowo-czerwonym światłem. Gdy doszliśmy, przywitało nas morze i daleko stojące góry. Byliśmy sami i wolni…

W drodze powrotnej przed Sienną, zatrzymaliśmy się w włoskich termach. Dostęp do wód termalnych jest płatny, większość miejsc jest wykorzystywana przez hotele SPA. Spotkani przez nas w White Beaches młodzi Szwajcarzy sprzedali nam miejscówkę w którym można kąpać się za darmo. Dostaliśmy się do opisanego miejsca: wodospad, obok niego stary kamienisty dom. Miejsce urokliwe z wodnymi balkonami, woda mętnie turkusowa, bardzo gorąca. Ile było zabawy to nasze, skoki do wody i wodne „bicze”. Jedynie Monia miała problem z pływającymi czerwonymi małymi robakami, które przy całej zabawie były nie do zauważenia…


Droga powrotna:

Z Marine de Grosseto zostaliśmy zmuszeni, aby pojechać do ambasady. Najbliższa było w Rzymie. Musieliśmy wyrobić tymczasowe paszporty. Tak daleko nie mieliśmy zamiaru jechać… W Rzymie zaopiekowali się nami przyjaciele Moni, Kasia i Czarek. Za co serdecznie dziękujemy! Ambasada nie udziela żadnej pomocy, wyrabia paszport za który trzeba zapłacić 40 euro… Po stracie pieniędzy i sprzętu o wartości około 10 000 złotych postanowiliśmy uzbierać na benzynę na drogę powrotną. W Rzymie i Florencji zebraliśmy, prosząc napotkane osoby, 223 euro.. wszystkim mocno dziękuję za to wsparcie! Te pieniądze w większości pokryły koszt benzyny w drodze powrotnej. Po zwiedzeniu Florencji udaliśmy się prosto do Polski. I tak zakończyła się nasza podróż z przygodami. Zapraszam do obejrzenia galerii!

 

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien